Aubade Triste
Gatunek: Poezja
Wydawca: Miejska Biblioteka Publiczna im. J. i A. Załuskich w Radomiu
Data dodania: 22 lipca 2010, 12:35:12
ISBN: 978-83-915853-4-4
Krótki opis:
Tom Aubade triste Pawła Podlipniaka jest dopracowany w każdym szczególe. Poczynając od kompozycji, przypominającej mapę nawigacji, poprzez motta naprowadzające na interpretację poszczególnych partii książki, aż do przemyślanej estetyki całości. Pieśń poranna, śpiewana ze smutkiem... Tytuł zbioru zaprasza do słuchania, sugerując jednocześnie elegijny ton wyśpiewanej opowieści. Czarna okładka z czarnym kotem w uchylonych drzwiach, nieco przewrotna w swej niejednoznacznej symbolice, wzbudza jednak ostrożność – i słusznie. Uważnie przeczytany, zbiór ujawnia szczególny talent jego autora: wiersze będące dowodem niezwykłej, bardzo przy tym nowoczesnej wrażliwości, skutecznie opierają się sentymentalizmowi. Podlipniak szuka równowagi pomiędzy intymnością śmiałych (i dowcipnych) erotyków czy dramatycznych wierszy o swoich najbliższych, a obroną własnej prywatności. W gruncie rzeczy raczej uchyla drzwi do siebie, niż je otwiera. „Ja” jest w jego liryce czujne i zdystansowane, „ty” – niejednoznaczne, lekko rozmyte, czasem zapraszające do współodczuwania, czasem - wymykające się dookreśleniom. Konwersacyjność tej poezji, wyraźna i angażująca czytelnika, realizuje się poprzez aluzje literackie, nie personalne. Cztery ścieżki Ułożenie książki według czterech obmyślonych starannie kręgów tematycznych wprowadza porządek w lekturę tych skomplikowanych, bogatych w odniesienia filozoficzne i literackie utworów; wariacyjność w ich obrębie, niespodziewane wolty tematyczne i chwiejność wpisanych w nie nastrojów uniemożliwia znużenie czy gnuśne zadowolenie czytelnika. Część pierwsza - Sztuka tracenia – gromadzi wiersze poświęcone umieraniu, zanikaniu, ubywaniu. Odchodzą bliscy ( to śmierć Matki staje się rdzeniem doświadczenia kruchości świata), zmieniają się relacje rodzinne, zamazują wspomnienia, życie traci swą wyrazistość, przechodzi w majak, sen. Stąd tytuł drugiej części – Raport ze snów – w której bohater tomu zdaje relację ze swojej egzystencjalnej bezdomności, ujawnionej w całym dramatyzmie wobec traumy utraty. Śmierć wyrzuca go poza obręb zwykłości, bo, jak pisze francuski antropolog Michel Vovelle „piętno śmiertelności odbija się w naszym pojmowaniu życia”. Intensywne poszukiwanie odpowiedzi o sens odbywa się w zaszyfrowanych wierszach religijnych, którymi są w istocie wszystkie zebrane w tej grupie liryki. Podlipniak wskazuje na rytualizm zbiorowych uniesień, zderzony z prywatnymi lękami ich uczestników; posługuje się dwuznaczną symboliką miodu (jego słodycz, zalepiająca rany, prowadzi do zatonięcia – warto zresztą przypomnieć bogatą tradycję utożsamiania pszczół z królestwem Persefony, tak w mitologii, jak poezji). Oskarżycielską siłę mają w sobie zarówno wiersz Dżizas, jak Paintballs. Najlepsze są powroty – należące do najdojrzalszych w zbiorze. Część trzecia tomu, Noli me tangere, tytułem przewrotnie nawiązująca do Ewangelii, gromadzi intymne wiersze jak zapis miłosnej podróży do prywatnego edenu, który jawi się jako „królestwo, obiecana ziemia,/ bezwstydu, bezbożności i bez zapomnienia”. Erotyki odtwarzają próby zbudowania więzi, wbrew goryczy, lękowi, poczuciu winy. Zastąpienia ciosu - pocałunkiem. Ostatni blok utworów, Ścieżka na sam koniec, najbardziej niejednoznaczny, jest dla mnie przede wszystkim medytacją nad naturą języka: jako (zwykle nieskutecznego lub niewiarygodnego) narzędzia komunikacji, tak w codziennych próbach porozumienia się ze światem, jak w poezji. [Anna Spólna - recenzja w "Miesięczniku Prowincjonalnym" ]
Fragment:
Tropografia elżbietańska
Przypadkowe zniknięcia z mapy. Giną nam miasteczka,
miasta, klucze do mieszkań. Potem zmywa brzegi
rzek, więc nie mamy dokąd spłynąć. Zostajemy
tylko w pamięci. Blednie najwolniej. Strofuje
nas nieustannie gorzkim: tu było, co było.
Literowanie byłych nazw przynosi ulgę.
Za znakiem stoi inny znak, a za nim mieszka
słowo, czasem rzecz. Zwierzę nie do oswojenia.
Ucieka, zanim nadasz imię, pogładzisz w myślach.
Zniknie z mapy właśnie wtedy,
gdy zaczniesz rozpoznawać zarys zgubionego.
nie każde morze kończy się szczęśliwie
babaloo
co o nas wiedzą zmarli, cudne instrumenty
ciszy, brzęczące poza zasięgiem we wnętrzach
pustych mieszkań? nie krzyczą głośno tu cię boli.
nie pamiętają imion, twarzy, ukradkowych
spojrzeń, szpetnej sztywności, plastikowych kwiatów.
czy to, co zagra ciszę, będzie dla nas równie
bezimienne? błysk słońca w trąbce, suchy ragtime
i jeszcze kilka ścieżek, mocno wydeptanych
(pójdziemy po nich rządkiem, jak psotne ogniki
po papierowej tutce). nadzwyczajnie zwykłe
obieranie z plew. wiara, że jest w tym porządek,
koniecznie z wyższej półki, który wciągnie wniebnie
co w nas najlepsze. pierwsze, ostatnie i własne.
i może się zachwyci, nie odeśle na dół.
pozostawi we wnętrzu ciepłej dłoni. okruch.
Vertical song
Jak już dojdziemy do samego końca,
gdzie ziemia wszystkim usuwa się spod stóp,
zawiśniemy oparci o piękne powietrze
zawiśniemy oparci, by za chwilę wzlecieć
w dół
Jak już spadniemy aż na samą górę,
gdzie wyobraźni wymyka się niebo,
popełzniemy oparci o złożone ręce,
popełzniemy oparci o piękne powietrze
bez tchu
Jak już dojdziemy (koniecznie) do siebie,
gdzie nikt nie czeka i dystansu brak,
zamilkniemy, bo słowa stracą tam znaczenie,
zamilkniemy, bo każdy wszystko będzie wiedzieć
i już
Dżizas
Wiesz. Ty i ja jesteśmy jak ranne jesiotry
albo zorze. Wydłubią nam z wnętrza to wszystko,
co najlepsze - blask pełni, miękkość nowiu, tkanek.
W mojej kieszeni lista rozstrzelanych godzin,
szkic mowy pogrzebowej (ledwie kilka haseł).
Wiatr gniewnie wzdyma biały obrus po agape.
Z tego ogrodu można wyjść tylko raz. Powrót
znamy tylko z obietnic, zasłyszanych plotek.
Good News - trzydniówka, Bad News - zostaną okruchy.
Trzeba będzie posprzątać w głowach przed odejściem.
Ktoś nowy wprowadzi się do naszego domu
i zasłoni czymkolwiek nikły ślad na ścianie
po kawałku drewna.
Komentarze (2)
-
- Wezuwiusz Etniczny
- 08 sierpnia 2010, 14:11:53
z fragmentow przeziera tomik wybitny
-
- Grzegorz Ryczywolski
- 13 sierpnia 2010, 12:40:37
O, Elka Bishop moja ukochana!